To,co daje siłę...
sobota, 13 marca 2010

 

Prosta ale jakże niezwykła historia.Mała Evie po śmierci matki przenosi się z Birmingham na walijską wieś,do swoich dziadków.Nie zna ich,gdyż matka nie utrzymywała z nimi kontaktów.Mała Evangeline zaczyna nowe życie pośród obcych sobie ludzi.Nie wie jeszcze jak wiele ją czeka.Momentów trudnych ale i ważnych.

Autorka pięknie opowiedziała historię,której treść wystarczyłaby na opowiadanie.Wyszła powieść.Urzekajaca  i subtelna.Narratorem jest Evangeline.Dorosła kobieta,oczekująca dziecka.Sama ma wkrótce zostać matką i wraca myślami i wspomnieniami do czasów,kiedy straciła swoją matkę,kiedy zyskała dziadków,przyjaciół.Poznajemy walijską wieś,ludzi którzy pamietają burzliwą historię miłości  rodziców Evie.A ona sama jako mała dziewczynka pragnie tylko jednego-dowiedzieć się kim był  jej ojciec.Jednak ten sekret może jej wyjawić jedynie Billy-uważany w całej okolicy za szaleńca.

To mądra książka.Świat widziany oczyma dziecka a mimo tak wiele w tej książce niepokoju i smutku.

 

 

czwartek, 11 marca 2010

Mała,niepozorna książka.Wypatrzyłam ją na Dworcu Centralnym w jednym z kiosków z tanimi książkami.

Na okładce hasło:Jane Austen XXI wieku.Czemu nie?

 

 

To opowieść o kilku kobietach,żyjących na bogatym przedmieściu Londynu.Akcja dzieje się w ciągu  jednego dnia.Bohaterek jest kilka.Każda ma swoją historię.Dzieci i męża.Wszystkie sa wykształcone ale nie pracują zawodowo.Poświęciły się rodzinie.I  w tej bogatej,ekskluzywnej dzielnicy każda z nich przeżywa swój wewnętrzny dramat.Każda jest nieszczęśliwa.Samotna.Rozdarta wewnętrznie.Czasem pusta i mdła.Każda żyje w swojej złotej klatce,do której zresztą z własnej woli weszła.Z czasem każda z nich pojmuje w jakiej pułapce się znalazła.Ale czy jest droga odwrotu?I kto je wepchnął w tę pułapkę.


Życie upływa im na opiece nad dziećmi,zakupach i spotkaniach przy herbacie czy towarzyskich mini-przyjęciach.Na czymś,co jest poniekąd obowiązkiem każdej kobiety.Ale każda z nich marzy o czymś innych.Każda z nich wraca myślami do czasów sprzed małżeństwa i macierzyństwa i porównuje.Obecne życie wypada na niekorzyść.Rutyna zabija marzenia i zabiera motywację do jakichkolwiek zmian.

Bardzo rzadko ktoś ma odwagę  powiedzieć głośno,że nie dla każdej kobiety macierzyństwo jest błogosławieństwem i że nie  zawsze budzi tylko pozytywne uczucia.Rachel Cusk w tej książce powiedziała to wyraźnie.Jak również dodała,że droga do szczęścia nie wiedzie poprzez sumienne wykonywanie obowiązków,które nakłada na nas życie i spo~łeczeństwo.Przynajmniej nie zawsze.

Myślę,że stanowczo warto tę książkę przeczytać.

"Uświadamiasz sobie,że czekasz na coś(...)co nigdy sie nie zdarzy.I zwykle nie wiesz nawet, co to takiego.Czekasz na kolejny etap.Aż w końcu do ciebie dociera,że go nie będzie.Tylko tyle,nic więcej."

wtorek, 02 marca 2010

 

Ot,ktrótka historia o losach starej panny Sabiny. Zasuszona i nieśmiała Sabina jest jednak zdolna do czynu...któż by pomyślał...Główna bohaterka to dusza wrażliwa,kochająca poezję.Mieszka z babką i matką,posłusznie chodzi co dzień do pracy,stara się jak może.Niestety szczęścia w miłości brak,bo albo brak zainteresowania albo pojawiają  się kawalerowie pokroju księgowego,który,co warto zauważyć,nie pije;)Jednak i do Sabiny los się postanawia usmiechnąć...

 

Krótka historia PRL-u,śmierć Stalina no i przede wszystkim Pałac Kultury…Ten film mi się po prostu podobał. Miał w sobie „coś”. Był bardzo inny od,nazwijmy to,pokazywanego ostatnio kina polskiego. To na pewno za sprawą wspaniałej gry aktorskiej Jandy i Buzek.

Dużo uroku dodawał mu też fakt, że był w większości czarno biały.

czwartek, 25 lutego 2010

Ponieważ tam,gdzie ludzie się kochają,nigdy nie zapada noc.

 

 

Wskutek nieuwagi opiekunki znika pięcioletnia Layla. Poszukiwania dziewczynki nie dają rezultatu.Jej rodzice-znana skrzypaczka i szanowany psycholog nie potrafią żyć razem po tragedii. Ona ucieka w pracę, on zaczyna żyć dosłownie na ulicy i wciąż poszukuje dziewczynki. Po około 5 latach drogi Nicole i Marka ponownie się krzyżują. I dosłownie za kilka dni dziewczynka się odnajduje. Cała i zdrowa. Dlaczego wróciła i co się z nią działo. To dopiero początek historii…

Do tej pory przeczytałam 2 książki Musso- Potem…i Uratuj mnie. Są specyficzne. Ale pozytywnie specyficzne, bo mówią o życiu ale z zupełnie innej perspektywy.

Jak dużo w życiu zależy od chwili, od znalezienia się w danym momencie w danym miejscu. Jak łatwo coś przeoczyć i jak łatwo w jednej chwili wszystko stracić. Czy istnieje sposób by uwolnić się od wyrzutów sumienia i duchów z przeszłości. Czy można wybaczyć? Czy zemsta to najlepsze rozwiązanie?I jaka jest cena przebaczenia?Jaka jest cena,którą przychodzi zapłacić za sprzeniewierzenie się swoim zasadom i wartościom.

W którymś momencie akcja książki zaczyna się dziać bardzo szybko. Czytelnik ma wrażenie, że nie ma już chwili na zastanowienie się, kto jest kim i co będzie dalej. Wszystko biegnie szybko i ...rozwiązanie jest nieoczekiwane i zaskakujące.

Na pewno sięgnę po czwartą książkę Musso –Będziesz tam?

 

(...)nie wolno zbytnio zamykać się w sobie,bo można stać się zupełnie nieczułym.Serce nasze zmienia się wówczas w sopel lodu,człowiek w żywego trupa i życie traci cały smak.


Życie czasami stwarza nam problemy,które możemy rozwiązac tylko wtedy,jeśli zrezygnujemy z wartości,które cenimy (...)

Czasem coś się dzieje po prostu dlatego,że nadeszła na to właściwa pora.

Czasem powodzenie  w życiu zależy od drobnostki.Od jednego spotkania,właściwej decyzji,łutu szczęścia...


niedziela, 21 lutego 2010

 

Mnie Balzakiana przypadła do gustu. Nie ma sensu porównywać jej z Lalą, bo Lala to była powieść-książka gadana, to określenie często występuje przy jej opisie.

W Balzakianie są 4 opowiadania.4 różne historie. Gdybym miała wybrać te, które podobały mi się najbardziej ,to zdecydowanie Tońcia Zarębska i Blaski i nędze życia artystki estrady na zasłużonej emeryturze.

Dehnel wspaniale potrafi pokazać tragizm i komedię jednocześnie.

Lubię jego styl, czasem prosty i bezpośredni-zwłaszcza kiedy mowa o ludzkich przywarach i tym co w nas najgorsze a czasem wzniosły i zalatujący patosem.

 

Lubię czytać Dehnela :)

 

piątek, 19 lutego 2010

W ramach powrotu do czytania po rosyjsku,zamówiłam kilka książek z Moskwy.


Призрак и я to historia kobiety.Akcja książki rozpoczyna się w momencie ,kiedy umiera starsza pani- główna bohaterka.To jednak wbrew pozorom nie koniec książki a dopiero jej początek.Po śmierci Lidia trafia do miejsca,gdzie może przemyśleć swoje życie i zdecydować co chce robić dalej.Pomaga jej w tym jej Anioł Stróż.

To historia dwóch światów,spojrzenie na to co dzieje się z nami po śmierci.Co jest dalej i kogo tam spotykamy.

Z książki tchnie duzo optymizmu.Przekonanie,że nigdy nie jest za późno,by zmienić swoje zycie i wejśc na odpowiednią ścieżkę.

Podejrzewam,że nie każdy przebrnie przez tę lekturę.Na pewno jest ona trochę kontrowersyjna ze względu na poruszaną tematykę.To co dzieje się po śmierci.Bóg,aniołowie i świat-miejsce,do którego człowiek trafia.Z tym,że trzeba zauważyć,że autorka nie uprawia żadnej propagandy,nie stara się narzucać nikomu swojego zdania.Książkę tę można więc traktowac jak zwykłą historię o życiu i receptach na szczęśliwe życie.


(...)что самое большое ,что человек может сделать для себя,-простить свои же ошибки.


У нас всегда есть выбор -сопротивляться или сдаться.


(...)лучше страдать, чем жить в емоциональной пустыне.


niedziela, 07 lutego 2010

 

Rok 2010 zaczęłam od opowiadań.Do tej pory traktowałam je trochę po macoszemu.Zdecydowanie wolałam powieści.

Pierwszą książką autorstwa Moniki Mostowik, jaką przeczytałam był zbiór opowiadań Akrobatki.Spodobały mi się.Przemówiła do mnie zarówno ta forma literacka jak i treść.
W Akrobatkach ukazany jest świat na krawędzi.Na pograniczu realności i tego co mniej rzeczywiste.

Sięgnęłam po kolejną książkę autorstwa pani Mostowik:Histeryjki o May.




W Histeryjkach o May autorka nadal tworzy oryginalny świat.Liczne niespodzianki,jeśli chodzi o zmianę płci,zmianę narracji.Czytelnik cały czas ma wrażenie,że nie wie kim tak naprawdę jest tytułowa May i czy będzie w stanie do końca ją poznać.Czy May to realna osoba,czy wytwór wyobraźni,a może May to po kobieta jakich wiele na tym świecie.Samotna i wyobcowana.Ta książka zapewnia dużo emocji i pewnej specyficznej tęsknoty za czymś nieosiągalnym.

W kolejce czekają Wyrzuty.

 

"Dobrze jest mieć kogoś,kto potrafi cie w porę złapać,gdy poślizgniesz sie na lodzie"

"Pewne rzeczy czuje się przez skórę,przechodzą jak dreszcze,potem wlewają się w naczynia krwionosne i płyną prosto do ust,trzeba je wypluć."

"Dobrze wiemy,że jeśli obrastamy skorupą,to do niczego to nie prowadzi.Ktoś wcześniej czy później zrobi w niej choćby malutką dziurkę,przez którą wszystko z ciebie potrafi wydmuchać.Ktoś,albo mysami,żeby zaczerpnąć powietrza."

"Nie jestem nieszczęśliwa,jak większośc,po prostu nie mam szczęścia.Bo jesli kupię los na loterii i widzę na nim napis:spróbuj ponownie,to czy to jest nieszczęście?Nie można przecież zdać się na los."

piątek, 05 lutego 2010

 

To moje drugie spotkanie z Anną Gavaldą.Spotkanie jak najbardziej udane.

Pocieszenie czyta się dobrze ale i zatrzymuje się często,by pomyśleć.Zadać sobie pytanie:Ale jak to?Może dlatego,że dużo w tej książce niedopowiedzeń,znaków zapytania.


W tej książce pojawia się pewna gorzka prawda.Nieważne ile czasu minie,nieważne jak bardzo będziemy się starali zapomnieć,przeszłość i tak nas dorwie,złapie,dogoni.Upomni się o nas.Upomną się o nas ludzie,którzy kiedyś byli nam bliscy i dla nas ważni.

Przekonał się o tym bohater Pocieszenia Charles.Uznany architekt,dobiegający pięćdziesiątki,mąż,ojciec (co prawda nie biologiczny) i jego życie,wypełnione pracą zawodową,w której odnosi sukcesy.Życie osobiste bohatera to tylko coś,co już dawno się wypaliło.Charles i  Laurence żyją ze sobą ale tak naprawdę obok siebie.

Autorka nie poświęca zbyt dużo uwagi analizowaniu związku Charlesa i jego żony.Akcja książki zaczyna się w momencie powrotu do przeszłości,dzieje się wokół wspomnień Charlesa z dzieciństwa i młodości.Wszystko to za sprawą listu,który bohater otrzymuje.Listu ze złą wiadomością.Wracają duchy przeszłości a wraz z nimi  tajemnicza kobieta o imieniu Anouk,którą teraz Charles może już jedynie spotkać na cmentarzu...

Wraca wspomnienie prawdziwego szczęścia i radości dziecięcej,przyjaźni na śmierć i życie,wkraczania w dorosłość.Charles nie może opędzić się od wielu dręczących go myśli.Postanawia wyruszyć na spotkanie przeszłości.Bolesnej i trudnej.Nie wie,że spotka też coś nowego.Tylko czy da sobie szansę?

Bardzo podobała mi się ta książka.Podobał mi się styl,sposób prowadzenia narracji.Dużo wrażliwości i przesłanie płynące z życia Charlesa:życie należy przeżyć świadomie.Zawsze jest czas,by zacząć wszystko od nowa,zmienić coś,przyjrzeć się i wyciągnąć odpowiednie wnioski.By nie musieć już nic rysować lecz mieć to na wyciągnięcie ręki:)

<<<<<<<>>>>>>>>>>>


-A więc wiesz,co to znaczy...
-Co?
-Zostawić coś na dnie...
-...
-Poświęcić kawałek życia,żeby wrócić na powierzchnię...


Dlaczego życie obchodzi się tak okrutnie z tymi,którzy służą mu najbardziej lojalnie?


Cóż,są takie noce,gdy w ciągu kilku godzin znika całe życie...

Czy Wy tez cierpicie na brzydka,wstydliwa przypadlosc  zwana czytaniem kilku ksiazek naraz?Wiem,ze to niezdrowe,ze nie fair w stosunku do autorow i ksiazek,bo kazda ksiazka zasluguje na swoj czas,indywidualny,tylko dla niej itd.Ale czasem nie moge sie powstrzymac i zaczynam kilka naraz a pozniej miotam sie  pomiedzy...

Mam tez niestety kilka ''pozaczynanych'' i nie wiem kiedy nadejdzie ich czas.

Tak czytalam Kroniki Ptaka Nekrecacza Murakamiego.W turach,z przerwami,nie moglam sie do tej ksiazki przekonac psychicznie,byla ciezka i zbyt duzo bylo w niej dla mnie rzeczy,o ktorych nie chcialam czytac.Ale w koncu sie udalo i zaliczam ja do jednej z lepszych ksiazek.

 

Kolejna ksiazka Zusaka.Kolejna dobra po Zlodziejce ksiazek.Kolejna chwytajaca za serce prostota.

Obie ksiazki Zusaka czytalam w oryginale i,co rzuca sie w oczy,to przede wszystkim prostota jezyka.W pozytywnym znaczeniu tego slowa.Zusak uzywa prawie wylacznie czasu terazniejszego,co sprawia ze jego dziela czyta sie dobrze i plynnie.Poza tym mysle,ze poznalabym jego styl wszedzie:)

I am the messenger to historia mlodego chlopaka,kierowcy taksowki.Ed Kennedy jest zwyklym mlodym chlopakiem,nie wyroznia sie niczym a wrecz odwrotnie:mamy wrazenie,ze jest bardzo przecietny...Przecietny we wszystkim co mowi i robi.Poza tym,ze oprocz prowadzenia taksowki i spotkan z grupa przyjaciol celem gry w karty ,nie robi nic.Jest nieszczesliwie zakochany,bez wzajemnosci,nie czuje satysfakcji ze swojej pracy,nie ukladaja mu sie wzajemne relacje z matka,czuje sie gorszy od innych.W momencie kiedy czytelnik wkracza w zycie Eda,bohater jest ni mniej ni wiecej jak tylko zyciowym nieudacznikiem.

Trzeba tez wspomniec o psie Eda-Doormanie.To bardzo ciepla postac:)


Podobala mi sie narracja.Akcja toczyla sie szybko,bez zadnych dygresji,odcigania uwagi czytelnika.Byl Ed i jego swiat,najblizsze otoczenie.Wszystko to pokazane wyraznie ale i bez nadmiaru niepotrzebnych slow.Na tyle dobrze,by czytelnik nawet na chwile nie odwrocil uwagi od lektury.

Moze troche przeszkadzala mi naiwnosc calej idei zawartej w ksiazce.Ale jesli sie zastanowic...to wlasnie tedy droga-poprzez prostote i wzajemna dobroc.Wiara,nadzieja i milosc-czyz nie one moga wszystko?

Polecam:)

Spis moli